Wydaje się nam, że łatwo jest uchwycić momenty, w których wszystko jeszcze było spokojne, delikatne jak ulubiona aksamitna poszewka na poduszkę. Trudniej wskazać chwilę, kiedy pojawił się lęk.
Pamiętam kobietę, która powiedziała mi, że zaczęło się to pewnego zwykłego poranka. Nic się nie wydarzyło — żadna katastrofa, żadna wiadomość, która mogłaby to uzasadnić. Wstała, zrobiła…
